“Jakość naszych relacji determinuje jakość naszego życia” mówi Esther Perel. Im lepsze mamy relacje, tym lepiej nam się żyje. To w mocnych, zdrowych i głębokich związkach czujemy się bezpiecznie i czerpiemy z nich najwięcej energii emocjonalnej. Jak dobrze by było mieć przepis na dobrą relację. Albo lekarstwo. Raz zażyć i poprawa gwarantowana.

 

Czas na świetne wieści, bo”lek” na dobrą relację istnieje! Nazywa się DuProFrIn i naprawdę działa – przetestowałam jak zwykle na sobie.

 

“Lekarstwo” składa się z czterech składników aktywnych. Jeśli jeden z nich się nie uaktywnia, to działanie pozostałych trzech osłabi się niechybnie. To bardzo częsta sytuacja w naszych codziennych relacjach. Przeanalizujmy teraz skład:

 

DU jak Duration czyli czas trwania relacji

 

Im dłużej trwa relacja, tym większa szansa na solidne fundamenty zaufania. A to buduje się z czasem i nie ma drogi na skróty. Cegiełka po cegiełce, dzień po dniu. Niczego tu nie przyspieszymy. I to dobrze, bo jak nam zależy, to mamy czas. Dajemy go ważnym dla nas osobom, rezygnując z innych przelotnych, krótkotrwałych kontaktów. Im więcej spędzasz czasu z daną osobą, tym większy wpływ ona wywiera na ciebie. I vice versa.

 

PRO jak Proximity czyli odległość

 

Im mniejsza tym lepiej, bo dobra relacja wymaga bliskości. I tej geograficznej, i fizycznej. Może to nie najlepiej rokować na związek w dwóch różnych miastach, choć postęp technologiczny biegnie z pomocą i wirtualnie skraca dystans. Jeśli jednak masz taką możliwość, zawsze przedkładaj real nad świat online dla dobra relacji.

 

FR jak Frequency czyli częstotliwość

 

Im częstsze są bliskie interakcje, tym bardziej rośnie prawdopodobieństwo udanej relacji. Jesteśmy wszak na bieżąco. Nie umykają naszej uwadze drobne zmiany. Nie ma “znikania sobie z oczu” na dłuższe momenty nieobecności. A wiadomo: “Co z oczu, to z serca”. Kiedyś myślałam, że to oznacza, iż co z serca płynie, to z oczu widać… Ale raczej chodzi o to, co sprzed oczu znika, to i z serca zniknie.

 

IN jak Intensity czyli intensywność

 

Intensywność możemy zmierzyć najlepszym wskaźnikiem relacyjnym: jak dobrze partnerzy w relacji dbają nawzajem o swoje potrzeby psychologiczne – takie jak potrzeba autonomii, przynależności i kompetencji. Wszystko, co robimy i czego nie robimy; wszystko, co mówimy i co przemilczamy wynika z konkretnej potrzeby. Czasem uświadomionej, a czasem nie. Idealny związek to przecież taki, w którym to partner wie lepiej, o co nam chodzi i realizuje potrzebę, której istnienia sobie jeszcze nie uświadomiliśmy…

 

Żeby tak dobrze wychwytywać potrzeby drugiej strony, potrzebujemy czasu, by ją dobrze poznać. Być blisko, by móc obserwować, dostrzegać wzorce, by pytać i słuchać wnikliwie odpowiedzi. Na tyle często, by zorientować się w zmianach wartości i zachowania partnera.

Zazwyczaj któregoś składnika brakuje w naszych relacjach. Najczęściej ostatniego – znamy się długo (Du), żyjemy pod jednym dachem (Pro), widzimy się często (Fr), ale czy siebie dostrzegamy (In)?

 

Być może u Ciebie to inny składnik aktywny się nie aktywuje? Możesz to zmienić. Akurat w tym „lekarstwie” żaden ze składników nie aktywuje się sam.

Tylko Ty możesz je zaktywizować i współtworzyć relację, która będzie dla Ciebie źródłem energii.

 

 

Może Cię zainteresuje też: