Życie jest pulsującą energią. Zarówno jej nadmierne, jak i niedostateczne zużycie przynosi nam poczucie zmęczenia. Tutaj już pisałam o tym, jak zachować odpowiedni focus – w pracy na pracy, a w domu na domu. Czy zatem na pewno odpoczywamy, kiedy odpoczywamy?

 

Nie ma idealnego modelu odpoczynku. Każda z nas znajduje swój optymalny sposób, który ładuje nasze baterie. Tak, jak na jakość snu wpływa cały dzień na jawie, tak samo na jakość odpoczynku wpływa to, co robimy zanim odpoczywamy.

 

Sprawdź, czy to, nad czym pracujesz, zużywając swoją energię, przynosi Ci frajdę i satysfakcję? Czy w tych zadaniach znajdujesz sens? Czy są na tyle rozwojowe, że masz poczucie wykorzystania swoich umiejętności? Czy jednocześnie łaskocze Cię delikatnie niewygoda, bo nie masz odpowiedzi na każdą okoliczność ani pewności, co kryje się za zakrętem? To dobrze! Nuda i apatia to niedostateczne zużycie Twojej pulsującej życiem energii, a to Cię skutecznie oddala od pełni odpoczynku.

 

Jako homo sapiens jesteśmy stworzeni i do wysiłku, i do odpoczynku. Do minimalnego przeciążenia i do regeneracji. Tak samo, jak ćwiczymy mięśnie, dźwigając ciężary trochę ponad nasze możliwości. Co się wtedy dzieje? Dokonujemy w mięśniach mikrourazów. Jeśli potem odpowiednią ilość czasu przeznaczymy na odzyskanie sił, co robią mięśnie? Goją powstałe urazy tak, że w wyniku regeneracji rosną i stają się mocniejsze. I tak się dzieje za każdym razem. To samo ma miejsce po wysiłku mentalnym. Po ekspozycji na stres. Po wyzwaniu, które minimalnie przerasta nasze możliwości. To wszystko jest w porządku, o ile nastąpi potem odpowiednia ilość i jakość odpoczynku.

 

Nie doceniamy wagi regeneracji. Żyjemy w dziwnych czasach, zadających kłam naturalnym rytmom natury. Bycie zajętym, ciągle na fali nowości, okazji i szans, w zalewie danych i informacji, stało się nową “naturalną” normą.

 

Pozwoliliśmy zapanować przekonaniom, że odpoczynek jest dla słabych i leniwych. Koszt tego jest wysoki: zatraciliśmy naturalne umiejętności życia w rytmie pracy i regeneracji. W rytmie nadrywania mięśni emocjonalno-mentalnych i ich odbudowywania, dzięki czemu stawały się silniejsze i odporniejsze. Teraz tylko nadrywamy je w nadziei, że uniesiemy coraz więcej. I niesiemy tak, nawet dość długo, do czasu jednak aż pękniemy.

 

Mamy coraz więcej elastyczności w pracy. Tylko że raczej to idzie w kierunku zacierania się granic, wytracania sinusoidalnego pulsu na rzecz jednolitej linii pod tytułem „praca”. Kto w niedzielę myśli już o zadaniach od poniedziałku, ręka w górę! A w poniedziałek wszystko wydaje się przytłaczające, więc wielkie i trudne zadania odkładamy, bo – w reakcji na stres – prokrastynujemy (więcej o tym możesz przeczytać tutaj).kręcimy się w błędnym kole niezałatwionych zadań, przez które nie potrafimy odpocząć, a przemęczone nie jesteśmy w stanie się za nie zabrać.

 

Jak w takim razie przerwać ten obłąkańczy pęd bez tchu? Znajdź coś swojego, dzięki czemu się zatrzymasz. Czy dajesz sobie prawo do odpoczynku? Czy za brakiem przyzwolenia na odpoczynek stoją Twoje niewspierające przekonania? Może jako mama pracująca powiesz: “Nie mam na to czasu!” I masz całkowitą rację. Przez zatarcie się granic wszystko przedziera się na przestrzeń odpoczywania: praca, obowiązki, telefon, który jest źródłem nadmiaru bodźców.

 

Jeśli czekasz na moment, w którym to wszystko zwolni i będziesz miała chwilę na odpoczynek, to raczej się nie doczekasz. Nigdy nie będziesz mieć na to czasu. You don’t have time. You make time. Możesz stworzyć na to czas i przestrzeń – świadomie i odpowiedzialnie. Bo z pustego nikt nie naleje. Bez regeneracji nie będzie efektywnej pracy.

 

Podobno Lincoln powiedział, że gdyby miał sześć godzin na rąbanie drwa, to przez cztery z nich ostrzyłby siekierę. Stephen Covey w swojej kultowej książce „7 nawyków skutecznego działania” wspomina również o człowieku ścinającym drzewo, który jest już tym wycieńczony. Na propozycje przerwy dla naostrzenia piły, odpowiada, że nie ma na to czasu! Przecież ma jeszcze tyle do ścięcia!

 

Im lepiej się zregenerujemy, tym lepiej się przygotujemy do produktywnej pracy. Im produktywniej pracujemy, tym szybciej widzimy rezultaty, które zmotywują nas do dalszych działań. A nie ma nic przyjemniejszego niż zbierać piękne, dojrzałe owoce swojej wytężonej pracy, w której wykorzystujemy swoje umiejętności i nabywamy nowych.

 

Kiedy i jak najlepiej się regenerujesz? Nikt tego za Ciebie nie zrobi. Czas na to magicznie się sam nie pojawi. Tylko Ty masz moc nad tym, aby konsekwentnie i regularnie tworzyć na to przestrzeń. Co zatem zrobisz w ten weekend, by… naostrzyć piłę?

 

[zdjęcie: Colton Sturgeon]